Ciepłe promienie słońca przedzierały się przez korony drzew. Stałam wtedy i myślałam jak to teraz będzie. Płakałam i nie byłam już nawet w stanie powstrzymać łez. Niby nic wielkiego, ale zależy dla kogo. Ojciec objął mnie ramieniem i zaprowadził do domu. Na kanapie w spokojnym, małym saloniku zaryczana siedziała Rebeka. Obok niej moja wiecznie niezadowolona mama. Z łazienki obok wyszedł Łukasz prowadząc za rękę małego, zapłakanego równie jak my wszyscy Leosia.
- Iwonka, zaopiekuj się siostrą. - rozkazała mi mama. - Jedziemy z tatą załatwić jeszcze kilka rzeczy dotyczących tej przeprowadzki. Zobaczycie - wzięła torebkę ze stołu i zabrzęczała kluczami. - Będzie wam się tam podobało.
- W Londynie? 1650 kilometrów stąd? Z dala od przyjaciół?
- Ciesz się, że twój ojciec jest anglikiem, i że twoje rodzeństwo zna angielski i nie waż mi się więcej pyskować. - syknęła i zatrzasnęła za sobą drzwi.
Zapowiada się super!!!!
OdpowiedzUsuń