- O cześć Iw, możesz wziąć maluchy do tego pobliskiego parku? Proszę? - popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem. Jak zwykle uległam. Zawołałam Spike'a, mojego szczeniaka, przypięłam mu do obroży smycz i poszłam po rodzeństwo. Maluchy właśnie bawiły się w ogrodzie.
- Cześć, chodźcie idziemy na spacer do parku przed domem, ubierajcie się. - powiedziałam z uśmiechem. Od razu zerwali się z ziemi i pobiegli ubrać buty. Wzięłam ich za ręce i ruszyliśmy przed siebie. Byli bardzo radośni i już zdawali się nie przejmować przeprowadzką. Wiedzieli, że tu muszą mówić po angielsku i stosowali się do tej zasady. Szło im dobrze, choć zdarzało im się nie znać jakiegoś słowa i uzupełniali je po polsku, co brzmiało strasznie zabawnie.
- Idziemy na lody? - zapytałam. Pokiwali ochoczo głowami. Pociągnęłam ich w stronę pobliskiej kawiarni. Nagle Leon wyrwał mi się i pobiegł przed siebie. Nie wiedziałam co się stało więc wzięłam Rebekę na ręce i podążyłam za bratem. Wołałam go i krzyczałam. Mały był szybki. Po woli traciłam go z oczu wśród tłumu. Nagle zobaczyłam jak dwójka jakiś chłopaków łapie go pod ramiona. Przestraszyłam się, że chcą mu coś zrobić, jednak jeden z nich zobaczył że pędzę w ich stronę i pomachał do mnie ręką. W końcu dopadłam ich i postawiłam siostrę na ziemię. Przytuliłam mocno Leosia.
- Nigdy więcej tak nie rób. - poprosiłam. Maluch płakał strasznie.
- Ja chcę wracać do domu, do Polski. - przetarł zapłakane oczy.
- Bardzo wam dziękuję. - zwróciłam się do chłopaków. Braciszek wtulił się w moje nogi i płakał dalej, ja głaskałam go po głowie, natomiast 4 latka wpatrywała się z chłopaków z zaciekawieniem.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się blondyn. - Hej mały nie płacz. - kucnął przy nim. - Jestem Niall, a ty?
- Leon. - odpowiedział krótko. Dziewczynka wyjrzała zza brata i przechylając małą główkę przyglądała się blondynowi.
- A ty? - zapytał ją. Dziewczynka zachichotała. Chłopak jeszcze pytał ją o coś, a ja nieśmiało wpatrywałam się w nich z zaciekawieniem. Był bardzo miły i lubił dzieci, nawet Leosiowi poprawił się humor. Spike biegał radośnie wokół chłopaków. Ja śmiałam się z brunetem z podejścia Nialla. Miał on na imię Liam. Był bardzo sympatyczny.
- A wy, chodzicie jeszcze do szkoły? - zagadnęłam nieśmiało przyglądając się uśmiechniętej Rebece.
- Nie, dzięki Bogu, właśnie skończyliśmy. - zaśmiał się brunet. Blondyn zawtórował mu.
- A ty? - zapytał mnie jeden z nich.
- Idę do ostatniej klasy. - pogłaskałam małego Leosia po głowie i złapałam rodzeństwo za ręce. - Dziękuję wam jeszcze raz za pomoc. - powiedziałam cicho.
- No to mam nadzieję do zobaczenia. - uśmiechnęli się i rozeszliśmy się w dwie różne strony.
***
Ubrałam Rebekę w piżamkę z Myszką Mini i posadziłam ją na łóżku. Jak każdego wieczoru zaczęłam czytać jej książkę a mała w połowie zasnęła. Wsadziłam ją pod kołdrę i sama przebrałam się do snu. Rozpuściłam swoje dotąd związane w warkocza włosy i przejrzałam się w lustrze. starłam lekki makijaż i położyłam się koło siostry, która spokojnie oddychała koło mojego ucha. Wzięłam do ręki komputer i przejrzałam skrzynkę pocztową. Miałam nową wiadomość od Pauliny.
Cześć Iw,
Mam dobre wieści, namówiłam rodziców na wakacje w Lonynie. Za 3 dni już będę nie mogę się doczekać!!! Będzie super, spędzimy jeszcze trochę czasu razem. Wiesz, że już tęsknię, tak samo jak wszyscy. Możliwe, ale nie na pewno rodzice pozwolą zabrać mi Mickiego. Już nie mogę się doczekać wyjazdu. Wiem, już to mówiłam, dobra całuję bo lecę teraz pomóc mamie w przygotowaniach do imprezy Mariusza. Kocham cię,
Kora
Jak można się domyślić wrzało we mnie z radości na jej przyjazd. Kochałam ją jak drugą siostrę. Szczęście ma każdy, mający taką przyjaciółkę, która odda nawet upragniony obóz taneczny, żeby cię odwiedzić. Ja właśnie taką miałam, więc byłam wielką farciarą.
Rozdział jest suuuuper!!!
OdpowiedzUsuńświetny rozdział <3 naprawdę extra piszesz c;
OdpowiedzUsuń